sobota, 21 września 2019

Le Petit Marseillais mleczko nawilżające - recenzja

     Z marką Le Petit Marseillais miałam styczność kilka lat temu, gdy dopiero zyskiwała na popularności poprzez powszechne reklamy, w których zachwalano delikatność i nietuzinkowe świeże zapachy żeli pod prysznic. Postanowiłam wypróbować taki żel i przeżyłam niemałe rozczarowanie, ponieważ jego zapach był co najmniej dziwny, konsystencja bardzo rzadka, a do tego moja skóra reagowała zaczerwienieniem i podrażnieniami, mimo tego, że nie ma takich tendencji. Coś ewidentnie "nie pykło". Dlatego teraz bardzo sceptycznie podeszłam do propozycji przetestowania kolejnej "wspaniałości" tej marki. Skusiłam się, ponieważ obecnie coraz większą uwagę poświęcamy analizie składów kosmetyków, zatem producenci są zmuszeni iść z duchem czasu i zrezygnować z dodawania silikonów, parabenów itp. Zaryzykowałam. 
     Miałam przyjemność przetestować mleczko nawilżające cold cream ukojenie z masłem arganowym, woskiem pszczelim i olejkiem z płatków róż. W zamyśle, mleczko przeznaczone jest do codziennej pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry, dając skórze ukojenie, nawilżenie i komfort aż do 48 godzin. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie dam rady nie umyć się przez 48 godzin, więc kwestia wytrzymałości pozostaje pod znakiem zapytania, natomiast wiem, że po zaaplikowaniu wieczorem, po kąpieli, faktycznie skóra jest miła w dotyku następnego dnia. 

        Mleczko otrzymujemy w bladoróżowej butelce o pojemności 400ml z wygodną w użyciu pompką. Pompka może być przeszkodą przy tzw. denkowaniu, jednak jeśli chodzi o codzienne użytkowanie, jest świetna. Nie musimy odkręcać butelki, czy dotykać jej ponownie utłuszczonymi dłońmi. Fajne jest też to, że można wycisnąć nawet bardzo małe ilości mleczka, bo spotkałam się również z takimi opakowaniami, że po naciśnięciu aplikatora, zawsze otrzymywałam jedną konkretną porcję kosmetyku. 

       Zapach mleczka jest bardzo przyjemny. Lekki, owocowo-kwiatowy. Przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Da się wyczuć, gdzieś w głębi, charakterystyczną różaną poświatę, jednak ta nuta nie jest wyraźnie dominująca.

     Konsystencja również bardzo mi odpowiada. Dość rzadka i lekka, ale nie lejąca. Taka, w sam raz. Wchłania się szybko, ale nie od razu. Mamy czas, aby spokojnie rozprowadzić mleczko po skórze. 
       Skład. 

Jak w większości kosmetyków, pierwszym składnikiem jest woda
Isopropyl Palmitate -  tzw. suchy emolient. Pozostawia na skórze "film" przez co zapobiega wyparowywaniu wody ze skóry, niweluje lepkość kosmetyku, poprawia kondycję skóry. Niestety, może być komedogenny.
Glycerin - powszechnie stosowany składnik kosmetyków - zapobiega ich wysychaniu, krystalizacji poszczególnych składników i usprawnia proces łączenia się składników tłustych, takich jak oleje i masła roślinne, z wodnymi. Poprawia skuteczność konserwacji substancji przez obniżenie aktywność wody, która jest pożywką dla drobnoustrojów. Ponieważ ma małe cząsteczki, łatwo wnika w głąb warstwy rogowej naskórka i ułatwia transport innych odżywczych składników do wnętrza skóry. Gliceryna wykorzystywana jest także do zapobiegania wysychania kosmetyku oraz nadaje gładkość emulsji.
Rosa Damascena Flower Extract - ekstrakt z kwiatów róży. Róża damasceńska uznawana jest za najlepszą i najcenniejszą wśród róż przetwarzanych do celów kosmetycznych. Co do przetworów czyli olejków, ekstraktów i hydrolatów - można znaleźć na ten temat szereg opracowań wyrażających zachwyt. Docenia się ich właściwości odżywcze i łagodzące.
Argania Spinosa Kernel Oil - olej z ziaren drzewa arganowego, zwany też złotem Maroka. Nawilża, chroni przez szkodliwymi promieniami słonecznymi, opóźnia proces starzenia, wygładza, regeneruje, łagodzi. 
Cera Alba - inaczej wosk pszczeli, emolient tłusty. To również dość pospolita substancja w produktach kosmetycznych. Podobnie jak isopropyl palmitate, pozostawia na skórze "film", może być komedogenny i ma działanie zapobiegające odparowywaniu wody, kondycjonuje, wygładza, regeneruje.
Hydrogenated Argania Spinosa Kernel Oil - to olej z ziaren drzewa arganowego, tyle, że potraktowany wodorem. Kondycjonuje i zmiękcza skórę.
Caprylic Triglyceride - emolient tłusty. Kolejny w składzie, pozostawiający "film", ma działanie wygładzające i zmiękczające. Niestety, komedogenny.
Hydrogenated Palm Glycerides - utwardzone (uwodornione) glicerydy palmy olejowej, emulgator o właściwościach kondycjonujących.
Caprylyl Glycol - kolejny emolient tłusty, kondycjonujący i komedogenny.

     Na tym może poprzestanę analizę składu, ponieważ im dalej, tym mniej substancji w produkcie. Podsumowując, opisane mleczko do ciała posiada wiele wartościowych substancji odżywczych i nawilżających, jednak też wiele z nich ma działanie komedogenne, co może być sporą przeszkodą dla osób, które mają problem z powstawaniem zaskórników. Choć z drugiej strony, ten "film" na skórze faktycznie powoduje uczucie gładkości i miękkości. Według mojej subiektywnej opinii, produkt jest całkiem przyjemny, opakowanie funkcjonalne, ale trochę niepokoi mnie ilość tych komedogennych oblepiaczy i też drażni mnie to, że mleczko nie wchłania się w całości na dłoniach, tylko ten wspomniany "film" trzeba zmyć tuż po aplikacji, ponieważ powoduje dyskomfort. A Wy, już próbowaliście swojego Le Petit Marseillais? Jakie macie wrażenia?

#lepetitmarseillais #wizaz #mojekwc #klubrecenzentki #kosmetykwszechczasow

Skoncentrowana 100% witamina C w pudrze (30 ml)

"Skoncentrowana 100% witamina C w pudrze od Distillery Avon to naturalny i skuteczny sposób na rozjaśnienie i rozświetlenie cery....